Monthly Archives: Październik 2017

Kościół św. Franciszka i św. Bernarda

Dzisiejsza opowieść jest dla mnie o tyle przyjemna, że dotyczy kościoła, na który spoglądam codziennie, wyglądając z okna mojej pracy. Mowa o kościele świętego Franciszka i świętego Bernarda – być może, że nawet Ci z Was, którzy nie byli w Wilnie widzieli tę budowlę – nawet nie zdając sobie nawet z tego sprawy – stanowi ona bowiem piękne tło większości zdjęć znamienitego kościółka świętej Anny.

Kościół świętego Franciszka i Bernarda znajduje się na samym brzegu starego miasta, dokładnie po przeciwnej jego stronie niż omówione wcześniej kościoły świętego Mikołaja i Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Jego położenie jest dość malownicze, bowiem kościół ten oraz klasztor i tak zwany Park Bernardyński znajdują się w zakolu rzeki Wilenki.

Omawiany dziś kościół nazywany jest potocznie kościołem bernardynów, co ma swoją genezę w skrócie myślowym sięgającym historią połowy XV wieku. Otóż świątynia ta została wzniesiona przez krakowskich franciszkanów – obserwantów, którzy w roku 1453 założyli w Krakowie klasztor pod wezwaniem świętego Bernardyna ze Sieny – w związku z tym, że w mieście w tym czasie już istniał klasztor franciszkański, dla rozróżnienia ludność nazywała ich franciszkanami od świętego Bernardyna – później w skrócie bernardynami. Przybyli do Wilna w roku 1469 zakonnicy wznieśli początkowo założenie drewniane pod wezwaniem świętego Franciszka Serafickiego i Bernardyna ze Sieny, dzięki szczodrobliwości Kazimierza Jagiellończyka. Wkrótce postanowiono w miejsce drewnianych budynków wznieść nowe – murowane, lecz już w roku 1500 ze względu na zły stan konstrukcji zostały one rozebrane. Sześć lat później prace zostały wznowione pod nadzorem gdańskiego budowniczego Michała Enkingera i ze wsparciem finansowym wileńskiego wojewody Mikołaja Radziwiłła. Kościół w stylu gotyckim  został ukończony w roku 1525, lecz wkrótce – w latach 1560 i 1564 – dosięgły go pożary, po których z budowli pozostały tylko mury.

Odbudowa kościoła nadała mu kształt, który właściwie przetrwał do dziś. W trakcie przebudowy mającej miejsce końcem XVI wieku, budowlę podzielono na trzy nawy i pięć przęseł, oddzielonych od siebie czterema parami filarów, a także nadano mu formę halową – czyli taką gdzie nawy boczne są wysokości nawy głównej. Obok charakterystycznego wydłużonego prezbiterium zakończonego trójścienną absydą wzniesiona została wspaniała gotycka dzwonnica o cechach podobnych do omówionej w ostatniej audycji, nieistniejącej dzwonnicy kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Wkrótce też, początkiem XVII wieku, wzniesiono przy kościele kaplice – ufundowaną przez Mikołaja Hlebowicza w roku 1600 pod wezwaniem świętego Michała; kaplicę świętego Floriana wzniesioną w roku 1632 dzięki Aleksandrowi Kołęckiemu, przemianowaną później na kaplicę Trzech Króli i świętego Bonawentry; oraz kaplicę świętego Piotra z Alkantary, ufundowaną przez biskupa wileńskiego – Benedykta Woynę. W roku 1614 do odbudowanego kościoła ród Chodkiewiczów ufundował wielki ołtarz znajdujący się na końcu prezbiterium.

Okupacja moskiewska Wilna, w latach 1655 – 1660, była dla kościoła świętego Franciszka i świętego Bernardyna  czasem tragicznym. Rozpoczęła się ona mordem dokonanym przez kozaków na zakonnikach i szukających w kościele schronienia wiernych oraz spaleniem świątyni. Na szczęście bardzo prędko franciszkanie obserwanci znaleźli hojnego mecenasa w osobie wileńskiego wojewody i wielkiego hetmana litewskiego – Michała Kazimierza Paca, który sfinansował remont kościoła, a także – w ramach dygresji tylko wspomnę – ufundował kościół świętych Piotra i Pawła na Antokolu w Wilnie. Wtedy też nadano prezbiterium sklepienie w formie kolebki z lunetami – czyli półwalca z wycięciami pozwalającymi na wprowadzenie otworów okiennych powyżej wezgłowia sklepienia. Pomiędzy prezbiterium a nawą główną wprowadzono oddzielenie w postaci tak zwanej ściany tęczowej z otworem tęczowym, zwykle bogato zdobionej malarsko lub rzeźbiarsko celem podkreślenia jej ważności – w przypadku omawianego kościoła jest to dekoracja malarska.

W drugiej połowie XVIII wieku kościół został wyposażony w późnobarokowe ołtarze z drewna klonowego oraz zastąpiono ołtarz główny nowym, sprawiając że dekoracja kościoła była zrealizowana całościowo, według spójnej koncepcji. W ten sposób, poprzez przemyślaną reżyserię wnętrza wzrok wiernych przyciągany był przez znajdującą się w centrum słynącą z łask figurę Jezusa Ukrzyżowanego, przeniesioną ze wcześniejszej lokalizacji – bocznego ołtarza świętego Krzyża. Aby podkreślić znaczenie tej cudownej rzeźby, na szczycie elewacji frontowej kościoła świętego Franciszka i Bernarda namalowano jej wizerunek, dając przechodniom do zrozumienia już z zewnątrz, że w kościele znajduje się niezwykle istotna relikwia. Nazwisko architekta odpowiedzialnego za projekt niestety nie jest nam znane, lecz wiadomo, że pracami rekonstrukcyjnymi kierował wileński architekt Augustyn Kossakowski, współpracujący ze stolarzami takimi jak Giotto, Holtz i Valter, rzeźbiarzami – między innymi Fryzerem, a obrazy do ołtarzy namalował artysta Motiejus. Oprócz ołtarzy, wnętrze kościoła opatrzono amboną, konfesjonałami i stallami umieszczonymi w prezbiterium, gdzie zasiadał niewidoczny dla wiernych chór; a portale obramowano barokowo płynącymi kształtami. W czasie prac nad wnętrzami kościoła zmieniono także aranżację organów, stojących dotychczas w bocznej nawie. Słynny w owym czasie mistrz organowy Mikołaj Janson przeniósł je na wzniesienie w absydzie prezbiterium i poddał renowacji.

Niestety rok 1794 przyniósł ze sobą oblężenie Wilna przez rosyjskie wojska, w trakcie którego zewnętrze kościoła i klasztoru poważnie ucierpiało – w książce Garniewicza czytamy, że „w świątynię trafiło wiele pocisków armatnich (…) między innymi wtedy to runęła północna wieża.” Wydarzenia te poskutkowały gruntowną renowacją szczytu elewacji frontowej i przystających do niej wieżyczek. Niegdyś w blendach fasady znajdowały się malarskie wizerunki świętych, stanowiąc swoistą galerię czczonych przez zakonników świętych. Dziś blendy są w większości wypełnione białym tynkiem, a w centralnej, największej, znajduje się fresk Ukrzyżowanego Chrystusa stworzony przez Rusieckiego w wieku XIX.

W XIX wieku przed kościołem bernardynów została wzniesiona neogotycka dzwonnica, która swym kształtem ściśle nawiązywała do sąsiadującego kościółka świętej Anny. Obiekt ten został wzniesiony wedle projektu rosyjskiego architekta Nikołaja Czagina, mającego na swym koncie liczne projekty architektury sakralnej prawosławnej w Wilnie – w tym będącego tuż za rogiem Soboru Zaśnięcia Matki Bożej. Tak liczne realizacje architektury prawosławnej związane były z programem Michaiła Murawjowa, by ziemie te rusyfikować, wprowadzanym w życie między innymi przez Czagina, jako naczelnego architekta Wilna.

W roku 1864, po stłumieniu powstania styczniowego, tak jak w przypadku franciszkanów z kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny – tak również franciszkanie obserwanci ulegli kasacie z rozkazu Murawjowa. Zakonników przeniesiono do Mohylewa i Kretyngi, a klasztor zaadaptowano na koszary wojsk rosyjskich. Budynek kościoła spotkał mimo wszystko nie najgorszy los – pozostał on kościołem, jednak służył nowoutworzonej parafii zamiast bernardynom. Od roku 1919 do początku drugiej wojny światowej w budynku klasztoru znajdowała się siedziba Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego, korzystając z pomieszczeń jako pracowni i sal wykładowych. Kościołem opiekowali się w tym czasie zakonnicy.

Druga wojna światowa postawiła kościół świętego Franciszka i świętego Bernarda w centrum wydarzeń – tam bowiem powstał ruch oporu pod przywództwem Henryka Hlebowicza, kapelana podziemia niepodległościowego w Wilnie w latach 1939 – 1941. Ksiądz Hlebowicz został rozstrzelany przez białoruską policję w roku 1941, jego symboliczny grób znajduje się w Laskach pod Warszawą, a w roku 1999 został on beatyfikowany przez Jana Pawła II.

Końcem lat czterdziestych władze radzickie zamknęły kościół, rozgrabiając co cenniejsze obiekty stanowiące jego wyposażenie i skazując go na powolne niszczenie. Klasztor przekazano w ręce Instytutu Sztuki, po którym można byłoby się spodziewać poszanowania dla obiektów zabytkowych, a który niestety doprowadził budynek do fatalnego stanu. Remont kościoła zaczęto przeprowadzać dopiero w momencie gdy budynek już groził zawaleniem.

W roku 1990 podjęto decyzję o oddaniu budynku kościoła w ręce wiernych, którzy niezwłocznie przystąpili do remontu świątyni i klasztoru. W tym przypadku historia jest dużo bardziej optymistyczna, niż w ostatnio omawianym kościele. Jeszcze w książce Janusza Garniewicza z roku 1993 mogliśmy przeczytać posępnie brzmiąco słowa: „Remont wlecze się – a i tak jest to tylko remont murów (ostatnio również fasady). Jaki będzie los zniszczonego wnętrza, nie wiadomo.” Wiadomo, że w kościele po otwarciu z oryginalnego wyposażenia można było znaleźć jedynie szkielet głównego ołtarza i organów, ambonę i stalle.

Teraz sytuacja przedstawia się dużo lepiej. Spacerując starym miastem wchodzimy w uliczkę świętego Michała, by za lekkim zakrętem oniemieć z zachwytu – spomiędzy neogotyckiej dzwonnicy a kościoła świętej Anny wyłania się przepiękna fasada kościoła bernardynów. Jej otynkowany na pastelową czerwień szczyt tak mocno kontrastuje z nagą cegłą pozostałej zabudowy, że przyciąga moje oko w tym założeniu zawsze jako pierwszy. Lekkości tej formie nadają białe spływy wolutowe – czyli ułożone na brzegu szczytu ornamenty wykorzystujące element spirali – i delikatne białe gzymsy, rozbijające powierzchnię szczytu na drobniejsze elementy. Choć szczyt ten zaaranżowany jest na kilku różnych głębokościach powierzchni, całość jest dość statyczna, wypełniona spokojnym rytmem białych blend. Jedynie dwie z prawej strony najniższego pasa ukazują prześwity oryginalnych malowideł świętych, dając nam wyobrażenie, jak wspaniała musiała być cała kompozycja. W centrum znajduje się wspomniany wcześniej fresk Rusieckiego z ukrzyżowanym Chrystusem – krzyż znajduje się pod baldachimem z czerwonej draperii, zwieńczonej złotą koroną – całość mocno odcina się od czerwieni szczytu poprzez niebieskie tło.

Szczyt odcięty jest od reszty elewacji frontowej fryzem – czyli poziomym pasem o motywach dekoracyjnych – stworzonym w tym przypadku z kształtek ceglanych. Na osi elewacji znajduje się wielkie okno zwieńczone ostrym łukiem, wykończone białym tynkiem, stanowiąc wspaniałe przejście między otynkowanym szczytem a surową cegłą ścian. Okno to, to quadriforium – oznacza to, że zostało ono podzielone na cztery części poprzez trzy smukłe kolumienki, spięte w tym wypadku ostrymi łukami. Po bokach okna znajdują się symetrycznie położone ornamenty z kształtek ceglanych, tworzących surową, acz misterną ozdobę.

Po bokach elewacji dostawione są ośmioboczne wieżyczki o smukłej formie i dekoracyjnym wykończeniu. Górna ich część jest otynkowana i utrzymana w kolorystyce szczytu. Poniżej znajduje się na nich segment pokryty koronkowo ułożonymi kształtkami ceglanymi, odcięty na dole fryzem, kontynuującym fryz elewacji. Dalej, pod fryzem, na bokach wieżyczek wprowadzono bardzo smukłe blendy, o poziomach spiralnie spadających w dół, zgodnie z biegiem spiralnych schodów w ich wnętrzu. Górne, mniejsze blendy zwieńczone są łukiem, tak zwanym „oślim grzbietem” lub „łukiem siodłowym” – który wykreślany jest poprzez promienie dwóch różnych długości z czterech punktów. W większych blendach znajdują się niewielkie okienka, dodające budowli charakteru obronnego.

Wieżyczki te są w zasadzie pomniejszonym – choć nie dosłownym – powtórzeniem przepięknej starej dzwonnicy dostawionej do południowej ściany prezbiterium. Ta jest dziełem naprawdę niezwykłym, w którym korzystając jedynie z cegły i kształtek ceglanych udało się stworzyć dostojną, misterną budowlę.

Wnętrze kościoła jest zaskakująco jasne – wykończone na biało, z malarskimi akcentami. Nawa główna zamknięta jest sklepieniami krzyżowo-żebrowymi, o żebrach malowanych w czerwono-niebieskie pasy i polach sklepień uzupełnionych delikatnymi motywami przypominającymi wieńce. W nawach bocznych, prócz podobnych sklepień, znajdziemy także sieciowe, z bordowo-zielonkawą dekoracją, a także kryształowe z różowo-błękitnymi kwiatami i gwiazdami akcentującymi kompozycję. Sklepienia spływają na potężne ośmiościenne filary, którym lekkości nadają pionowe wałeczki rozrzeźbiające płaszczyznę boków.

Nad otworem tęczowym znajduje się fresk o dość mrocznej kolorystyce, choć żywych barwach, przedstawiający Ukrzyżowanie. Jednak najciekawszym elementem malarskim są freski na wnętrzu ścian zewnętrznych, odkryte w trakcie remontu w roku 1981 – pochodzą one jeszcze z początku XVI wieku i przedstawiają sceny związane z nauczaniem świętego Franciszka, stanowiąc wizualny środek dydaktyczny. Jednak sama tematyka nie jest tak wyjątkowa, jak sposób jej przedstawienia – malowidła pozostają bowiem w stylistyce gotyckiej, przy jednoczesnym zastosowaniu kompozycji renesansowej – a dodatkowo zajmują one ogromną powierzchnię.

Od roku 1998, przed XVIII-wiecznym głównym ołtarzem stoi stworzony przez Rimasa Sakalauskasa nowy ołtarz, a zespół pozostałych drewnianych ołtarzy jest w trakcie rekonstrukcji. Nad wejściem, na tak zwanym balkonie bernardynów z Zarzecza znajduje się prospekt organowy – część ta jest obecnie w trakcie renowacji.

W kościele bernardynów znajdziemy także piękny nagrobek Stanisława Radziwiłła z roku 1599, z przedstawieniem zmarłego w postaci rzeźby śpiącego w swobodnej pozycji rycerza oraz podobne przedstawienie Piotra Wiesiołowskiego z roku 1556.

Na koniec chciałabym jeszcze tylko wspomnieć, że kościół warto zobaczyć od tyłu. Od strony parku bernardyńskiego można bowiem w całości podziwiać gotycką dzwonnicę.

 

Bibliografia:

  • Garniewicz J., Świątynie wileńskie od czasów najdawniejszych do obecnych, Kędzierzyn Koźle 1993

Widok na kościół - po lewej XIX dzwonnica, z tyłu dzwonnica gotycka. Na pierwszym planie pomnik Mickiewicza.Szczyt z freskiem Rusieckiego. Quadriforium Wieżyczka południowa przy szczycie frontowym, widziana od tyłu. Gotycka dzwonnica Sklepienie kryształowe i fragment malowideł gotycko-renesansowych. Ściana tęczowaWidok na kolebkę z lunetami w prezbiterium, na pierwszym planie fragmenty drewnianych ołtarzy. Różnorodność sklepień Nagrobek Piotra Wiesiołowskiego.

Kościół Wniebowstąpienia NMP

Ostatni artykuł poświęcony był gotyckiemu kościołowi świętego Mikołaja w Wilnie – w związku z tym, że jest to najstarszy kościół na Litwie, oczywistym było rozpoczęcie cyklu właśnie od niego. Dość długo zastanawiałam się natomiast, który kościół powinien być kolejny. Prawdopodobnie najprostszą zasadą wyboru kolejnych świątyń byłaby chronologia ich powstania – i w tym wypadku należałoby teraz omówić kościół świętego Ducha początkowo wzniesiony przez dominikanów za panowania wielkiego księcia Giedymina. Jednakże kościół ten w aktualnej formie, będącej wynikiem XVIII-wiecznej przebudowy, całkowicie zatracił swój pierwotny charakter na rzecz późnego baroku, a jako że skupiamy się na aspekcie historii architektury i wciąż nie omówiliśmy wszystkich kościołów, które reprezentują styl gotycki, kościół świętego Ducha zostawimy na inny czas.

Ostatecznie postanowiłam więc przybliżyć Wam dziś historię kościoła pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, znajdującego się w niewielkiej odległości od omawianego ostatnio kościoła świętego Mikołaja. Wychodząc z bramy muru okalającego znany już nam kościół wchodzimy wprost na uliczkę Franciszkanów, biegnącą na tyłach klasztoru, kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i przykościelnego parku, łączącą się z ulicą Trocką. Jak łatwo się domyślić, jest to kościół i klasztor franciszkański.

Jak to często bywa w przypadku tak starych budowli, dokładne ustalenie daty powstania tego kościoła jest bardzo trudne. Według kalendarium wiszącego na kościele, z zachowanych dokumentów zakonu wynika, że jego historia sięga początków XIV wieku – podobny czas sugerowany jest przez Janusza Garniewicza, w którego książce czytamy:

„Przekaz podania mówi, że właśnie w tym miejscu Tatarzy jeszcze w 1341 roku zamordowali znajdujących się tam franciszkanów. Zwłoki pomordowanych miano pochować tamże, pod później wzniesioną kapliczką.”

Ten brutalny akt miał być niestety dopiero początkiem smutnej historii kościoła.

Lata tuż przed chrztem Litwy były jednak dla franciszkanów bardzo udane, gdyż z pomocą swojego protektora Andrzeja Gasztołda, późniejszego starosty wileńskiego, udało im się otrzymać prawa do ziemi i w latach 1382 – 1387 wznieść drewniany kościół i klasztor. Pomyślność ta nie trwała długo, bo w latach 1390 i 1394 krzyżacy podążający do Wilna traktem biegnącym obok franciszkanów zniszczyli zakonne budowle. Choć historycy spierają się co do stopnia zrujnowania, faktem jest, że wkrótce drewniane obiekty zostały zastąpione murowaną świątynią, zbudowaną również z pomocą Gasztołda, konsekrowaną w roku 1421.

Przez ponad sto lat kościół cieszył się względnym spokojem. Rok 1533 przerwał tę passę ogromnym pożarem, który poważnie uszkodził kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny – spłonął dach i runęły sklepienia, przez co wierni spędzili kolejne półwiecze podnosząc budowlę z ruiny. W roku 1584 kościół został ponownie poświęcony przez biskupa Jerzego Radziwiłła, będącego w owym czasie reprezentantem króla Batorego na tych terenach.

W książce Vladasa Dremy „Utracone Wilno” można znaleźć reprodukcję akwaforty z roku 1600, stworzoną przez Tomasza Makowskiego, przedstawiającą panoramę Wilna. Jedną z wyróżnionych na tle miasta budowli jest kościół franciszkanów, opatrzony numerem 19. Dzięki temu przedstawieniu możliwe jest częściowe odtworzenie kształtu kościoła, który nie przetrwał w całości do naszych czasów. Na akwaforcie widzimy kościół w typie halowym, przekryty wysokim dwuspadowym dachem. Jego elewacja frontowa przebita jest otworami okiennymi i zwieńczona schodkowym szczytem, a boczne ściany wsparte są prostymi przyporami.

Panorama Wilna, rok 1600 - Tomasz Makowski [źródło: wikimedia.org] - zaznaczony kościół WNMP

 

Aktualnie po tej budowli pozostał zachowany w większości plan kościoła, w formie prostokąta o długości 47,5 metra i szerokości 19,7 metra, podzielony na trzy nawy poprzez prostokątne filary – szeroką główną i dwie wąskie boczne. Kościół zakończony jest prezbiterium o szerokości i wysokości nawy głównej, spiętym głęboką trójścienną absydą. Spora długość tego prezbiterium jest charakterystyczna dla gotyckich kościołów franciszkańskich. Od strony południowej prezbiterium, na przedłużeniu nawy bocznej znajdują się dwie kaplice o różnej wielkości i nieco nieregularnym kształcie przypominającym kwadrat, w których możemy podziwiać dwa różne rozwiązania gotyckich sklepień kryształowych. Połączone są one ze sobą, z prezbiterium i z nawą boczną otwarciami zwieńczonymi półkolistym łukiem. Natomiast od północnej strony prezbiterium znajdują się pomieszczenia prowadzące do zakrystii, do których przystawiona jest gotycka kaplica z wejściem od strony bocznej nawy. Również przy północnej ścianie, przy narożu z elewacją frontową, znajduje się półokrągła wieża ze spiralną klatką schodową.

Z gotyckiego kościoła pozostały też ślady w dolnych partiach ścian zewnętrznych, w postaci geometrycznej dekoracji tworzącej romby, wykorzystującej czarne cegły – zendrówki. Do naszych czasów przetrwały również proste skarpy wspierające ściany kościoła. Zachował się także piękny, masywny gotycki portal o kształcie dość niezgrabnego ostrołuku, stworzony przez sześć uskokowo ułożonych ceglanych profili.

Bardzo interesującym jest fakt, że obok kościoła – tuż przy prezbiterium – stała wzniesiona końcem XV wieku wieża bramna, którą zakonnicy zaadaptowali na  dzwonnicę. Ustawiona była ona na obecnej ulicy Franciszkańskiej, zapewniając przejście tylko niewielkim otworem zwieńczonym półkolistym łukiem. Masywna ceglana wieża zbudowana była na planie prostokąta, a jej naroża wsparte były przyporami podzielonymi na trzy zwężające się segmenty, o przekroju ośmioboku. Uskoki na przyporach zaakcentowane były białym tynkiem – zbieg ten, wzmacniający dekoracyjność architektury poprzez kontrast bieli tynku i czerwieni cegły, był charakterystycznym dla litewskiej architektury gotyckiej. W najniższym segmencie wieży, tak jak wspominałam, znajdował się przejazd. W drugim segmencie, na osi bramy, znajdował się ostrołukowy otwór z dekoracyjnie przeplatającymi się pasmami cegieł, a zaraz nad nim, przez całą szerokość elewacji przebiegał pas z ceglanym ornamentem przypominającym rybią łuskę, której pola wypełnione były tynkiem. Trzeci segment rozpoczynał się pasem z trzema dużymi kołami, z romboidalnym ceglanym ornamentem we wnętrzu wypełnionym tynkiem. Powyżej stworzono arkadową dekorację z tynku, którą symetrycznie przebito dwoma smukłymi oknami i centralnie położonym niewielkim okrągłym otworem. Wieżę wieńczył czterospadowy dach o niewielkim nachyleniu.

Wieża bramna, 1870 - Józef Czechowicz [fragment zdjęcia, źródło: atmintis.mb.vu.lt]

 

Wygląd nieistniejącej dziś już wieży jest nam tak dobrze znany dzięki wybitnemu fotografowi Wilna, Józefowi Czechowiczowi, który sfotografował wieżę w roku 1870, a więc tuż przed jej wyburzeniem, które nastąpiło z rozkazu carskich władz w roku 1872. Zarówno tę, jak wiele innych fotografii Czechowicza, można znaleźć w Internecie, w zdigitalizowanej kolekcji wileńskiej biblioteki uniwersyteckiej (tutaj). Ciekawostką jest, że będąc znakomitym portrecistą, Czechowicz wykonał również portret cara Aleksandra III, za który w ramach uznania otrzymał w prezencie diamentowy pierścień.

Zanim jednak przejdę do opisu sytuacji kościoła w wieku XIX, po XVI-wiecznej odbudowie kościoła wiele się wydarzyło. W XVII wieku kościół był znów niszczony przez pożary, jednak prawdopodobnie najbardziej traumatycznym wydarzeniem w historii kościoła był najazd kozacki w roku 1655. Kozacy w czasie mszy wymordowali znajdujących się w kościele zakonników i wiernych. Dla upamiętnienia zmarłych w tych okrutnych okolicznościach wilnian, w roku 1708, Michał Suzin wzniósł obok kościoła barokową kaplicę-kostnicę na planie krzyża łacińskiego – najdłuższe ramię zakończone jest rozwibrowaną płynnymi gzymsami i delikatnymi uskokami fasadą, której wygląd jest typowy dla wileńskiego baroku. Krótsze ramiona tworzone są przez półokrągłe absydy.

Wiek XVIII naznaczony był kolejnymi pożarami, które doprowadziły budynek kościoła franciszkanów do stanu ruiny. W międzyczasie miało jednak też miejsce pozytywne wydarzenie – otóż w roku 1740 papież Klemens XII podarował zakonnikom relikwie świętego Wiktora. Wkrótce też, w latach 1773 – 1785, kościół przeszedł generalny remont – a właściwie przebudowę – według projektu Kazimierza Kamieńskiego, który nadał świątyni oraz klasztorowi kształt w stylu powszechnie panującego ówcześnie wileńskiego baroku. Formę kościoła przywrócono do typu bazylikowego poprzez podniesienie nawy głównej, w której ściany wprowadzono okna, rozjaśniając wnętrze. Sklepienia zastąpiono sklepieniami krzyżowymi, które kształtowane były przez przecinające się pod kątem prostym dwa półwalce. Ostrołukowe okna w wielu miejscach przemurowano celem wprowadzenia spójnego barokowego charakteru. Główną fasadę kościoła przebudowano, pozostawiając gotyckie dolne partie muru, płynnie przechodząc w barokowe formy – elewacja ta jest dość płaska, ostrołukowy portal gotycki ujęty jest w barokowe obramienie ze zwielokrotnionymi pilastrami (czyli filarami wystającymi tylko odrobinę poza lico ściany). Barokowy szczyt wieńczący fasadę i maskujący zadaszenie świątyni, kształtowany jest z wykorzystaniem licznych rozedrganych i zwielokrotnionych gzymsów – niespodziewanie uskakujących, spływających i nagle przerywanych, tworzących delikatną, piękną dekorację.

W XVIII wieku, do północnej ściany kościoła dobudowano kaplicę świętego Iwo, ufundowaną przez ród Ogińskich. Kaplica ta wzniesiona została na planie kwadratu, jej okna zwieńczone były spłaszczonymi łukami, nad którymi umieszczono na zewnętrznych ścianach dynamicznie uskakujące gzymsy i spływające po bokach okien wstęgi. Całość przekryto kopułą, z owalnymi oknami w lukarnach o miękkich kształtach, spiętą latarnią – czyli wieżyczką doświetlającą wnętrze kopuły. XVIII-wieczne wnętrza kościoła, wykonane w stylu rokoko, musiały się niegdyś prezentować wspaniale – sklepienia nawy głównej pokryto bowiem freskami przedstawiającymi sceny z życia świętego Antoniego, autorstwa Franciszka Niemirowskiego, a wystrój uzupełniono dwunastoma bogato zdobionymi ołtarzami.

Powrót świątyni do swojej świetności postanowiono celebrować poprzez kolejną konsekrację w roku 1794. Forma kościoła, którą przed chwilą opisałam, przetrwała do naszych czasów – choć nie obyło się bez kolejnych dramatycznych wydarzeń w jego historii.

Już kilkanaście lat po konsekracji kościoła, w roku 1812, świątynia padła łupem wojsk Napoleona, które rozgrabiły jej wnętrza. Budynek kościoła został zaadaptowany na magazyn zboża, a klasztor na szpital. Niestety miał to być dopiero początek ponownych problemów, gdyż w roku 1864 zakon franciszkanów został zlikwidowany z rozkazu rosyjskiego gubernatora generalnego na Litwie – Michaiła Murawjewa. Rok 1872 zapoczątkował adaptację kościoła na archiwum, poprzez podzielenie wnętrza na pięć kondygnacji. W tym samym roku, jak już wcześniej wspominałam, wyburzono dzwonnicę stojącą przy prezbiterium – ponoć z tak trywialnej przyczyny, że blokowała jednemu z rosyjskich dygnitarzy światło słoneczne w mieszkaniu. Przez kolejne czterdzieści lat zalegające w kościele księgi powodowały niszczenie wnętrz poprzez szerzące się zawilgocenie i związane z tym zagrzybienie.

Dopiero w roku 1919, rok po powstaniu niepodległej Republiki Litewskiej, franciszkanie zaczęli się ubiegać o odzyskanie kościoła, prowadząc równolegle nabożeństwa w suzinowskiej kaplicy. Wreszcie w roku 1934 odbyła się rekoncyliacja odzyskanej świątyni, przeprowadzona przez biskupa wileńskiego Romualda Jałbrzykowskiego. Gdy tylko zakonnikom udało się doprowadzić budynek do stanu względnej używalności, wybuchła druga wojna światowa – franciszkanie zostali aresztowani i wywiezieni do obozu w Poniewieżyku. Lata po wojnie niestety nie były dla obiektu łaskawsze, gdyż już w roku 1940 Litwa została zaanektowana przez Związek Radziecki, którego stosunek wobec Kościoła jest powszechnie znany. W związku z tym, w roku 1948, kościół oraz klasztor zostały upaństwowione, a kościół po raz kolejny zmieniono w archiwum. Znajdującą się tuż przy ulicy Trockiej barokową kaplicę-kostnicę spotkał los dość bulwersujący – zamieniona została ona bowiem w kiosk, sprzedający wszelakie rzeczy, od pamiątek po alkohol.

W tak okropnej sytuacji świątynia pozostawała do roku 1995, kiedy to Kuria Wileńska odzyskała kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, który trzy lata później przekazała franciszkanom. Od tego czasu zakon stara się odrestaurować kościół, który znajduje się w stanie krytycznym, a środki finansowe pozyskiwane na ten cel wystarczają tylko na chwilę. Jednak pomimo tak trudnej sytuacji, krok po kroku wnętrza odzyskują swój rokokowy charakter. W latach 2013 i 2015, dzięki funduszom pozyskanym od Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP, udało się odnowić chór, nad którym pracowali konserwatorzy z Gdańska, przywracając mu wiotką roślinną dekorację rzeźbiarską i pastelowe kolory. Nad chórem odrestaurowano także fragment fresków Niemirowskiego. Od kilku lat trwają też prace remontowe w kaplicy świętego Iwo, obejmujące kopułę i dekorację ścienną.

Z pięknego XVIII-wiecznego wyposażenia wnętrz kościoła nie przetrwało prawie nic – zachował się jedynie ołtarz świętego Wiktora, który obecnie znajduje się w kaplicy świętej Anny, w kościele uniwersyteckim świętego Jana. Jednak w kościele znajdziemy inny interesujący ołtarz – z relikwiami świętej Jadwigi, które zostały podarowane zakonnikom wileńskim w roku 2012.

Niestety reszta kościoła jest wciąż w stanie fatalnym – interwencji wymagają niszczejące freski, w wielu miejscach mury i sklepienia borykają się z poważnymi zniszczeniami – spękania uszkodzonych konstrukcji, oprócz oczywistego zagrożenia dla stabilności konstrukcji, powodują odpadanie połaci tynku, nadając kościołowi rozpaczliwy wygląd. Remonty finansowane są w sporej mierze z datków wiernych, którzy walczą o przetrwanie swojego kościoła organizując na przykład koncerty charytatywne. Gdybyście zechcieli wesprzeć ten szlachetny cel, podaję dane konta remontowego, znajdujące się na tablicy ogłoszeń parafialnych.

Konto remontowe kościoła:
OFMConv.
Kod organizacji 192060452
AB „Swedbank”
IBAN: LT077300010080655430
BIC/SWIFT: HABALT22

Na zakończenie muszę przyznać, że jest to prawdopodobnie najbardziej urzekający mnie budynek w Wilnie. Płynne rozmycie gotyku w barokowej fasadzie uważam za przepięknie uchwycony bieg historii architektury. Wołające o pomoc wnętrza przypominają o tragicznych losach wielu kościołów kresów wschodnich – a ten już i tak niesamowity obraz, dopełniony jest przez zdający się lewitować w prezbiterium krzyż stylizowany na XII-wieczną ikonę – Krzyż z San Damiano, pozostawiając mnie bez słów umożliwiających oddanie tej atmosfery.

 

Bibliografia:

  • Drema V., Lost Vilnius, Vilnius 1991
  • Garniewicz J., Świątynie wileńskie od czasów najdawniejszych do obecnych, Kędzierzyn Koźle 1993
  • Minkevicius J., Lietuvos architekturos istorija / I, Vilnius 1987
  • Venclova T., Vilnius. A guide to its names and people, Vilnius 2009

 

Przenikanie stylów architektonicznych na elewacji frontowejBarokowy szczytXVIII-wieczna kaplicaKaplica ufundowana przez Michała SuzinaZniszczenia w nawie bocznejSklepienie w nawie bocznejOdrestaurowany chór na tle zniszczeńOdrestaurowany fragment fresku NiemirowskiegoWidok w głąb prezbiteriumSklepienie kryształowe