Kościół św. Franciszka i św. Bernarda

Dzisiejsza opowieść jest dla mnie o tyle przyjemna, że dotyczy kościoła, na który spoglądam codziennie, wyglądając z okna mojej pracy. Mowa o kościele świętego Franciszka i świętego Bernarda – być może, że nawet Ci z Was, którzy nie byli w Wilnie widzieli tę budowlę – nawet nie zdając sobie nawet z tego sprawy – stanowi ona bowiem piękne tło większości zdjęć znamienitego kościółka świętej Anny.

Kościół świętego Franciszka i Bernarda znajduje się na samym brzegu starego miasta, dokładnie po przeciwnej jego stronie niż omówione wcześniej kościoły świętego Mikołaja i Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Jego położenie jest dość malownicze, bowiem kościół ten oraz klasztor i tak zwany Park Bernardyński znajdują się w zakolu rzeki Wilenki.

Omawiany dziś kościół nazywany jest potocznie kościołem bernardynów, co ma swoją genezę w skrócie myślowym sięgającym historią połowy XV wieku. Otóż świątynia ta została wzniesiona przez krakowskich franciszkanów – obserwantów, którzy w roku 1453 założyli w Krakowie klasztor pod wezwaniem świętego Bernardyna ze Sieny – w związku z tym, że w mieście w tym czasie już istniał klasztor franciszkański, dla rozróżnienia ludność nazywała ich franciszkanami od świętego Bernardyna – później w skrócie bernardynami. Przybyli do Wilna w roku 1469 zakonnicy wznieśli początkowo założenie drewniane pod wezwaniem świętego Franciszka Serafickiego i Bernardyna ze Sieny, dzięki szczodrobliwości Kazimierza Jagiellończyka. Wkrótce postanowiono w miejsce drewnianych budynków wznieść nowe – murowane, lecz już w roku 1500 ze względu na zły stan konstrukcji zostały one rozebrane. Sześć lat później prace zostały wznowione pod nadzorem gdańskiego budowniczego Michała Enkingera i ze wsparciem finansowym wileńskiego wojewody Mikołaja Radziwiłła. Kościół w stylu gotyckim  został ukończony w roku 1525, lecz wkrótce – w latach 1560 i 1564 – dosięgły go pożary, po których z budowli pozostały tylko mury.

Odbudowa kościoła nadała mu kształt, który właściwie przetrwał do dziś. W trakcie przebudowy mającej miejsce końcem XVI wieku, budowlę podzielono na trzy nawy i pięć przęseł, oddzielonych od siebie czterema parami filarów, a także nadano mu formę halową – czyli taką gdzie nawy boczne są wysokości nawy głównej. Obok charakterystycznego wydłużonego prezbiterium zakończonego trójścienną absydą wzniesiona została wspaniała gotycka dzwonnica o cechach podobnych do omówionej w ostatniej audycji, nieistniejącej dzwonnicy kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Wkrótce też, początkiem XVII wieku, wzniesiono przy kościele kaplice – ufundowaną przez Mikołaja Hlebowicza w roku 1600 pod wezwaniem świętego Michała; kaplicę świętego Floriana wzniesioną w roku 1632 dzięki Aleksandrowi Kołęckiemu, przemianowaną później na kaplicę Trzech Króli i świętego Bonawentry; oraz kaplicę świętego Piotra z Alkantary, ufundowaną przez biskupa wileńskiego – Benedykta Woynę. W roku 1614 do odbudowanego kościoła ród Chodkiewiczów ufundował wielki ołtarz znajdujący się na końcu prezbiterium.

Okupacja moskiewska Wilna, w latach 1655 – 1660, była dla kościoła świętego Franciszka i świętego Bernardyna  czasem tragicznym. Rozpoczęła się ona mordem dokonanym przez kozaków na zakonnikach i szukających w kościele schronienia wiernych oraz spaleniem świątyni. Na szczęście bardzo prędko franciszkanie obserwanci znaleźli hojnego mecenasa w osobie wileńskiego wojewody i wielkiego hetmana litewskiego – Michała Kazimierza Paca, który sfinansował remont kościoła, a także – w ramach dygresji tylko wspomnę – ufundował kościół świętych Piotra i Pawła na Antokolu w Wilnie. Wtedy też nadano prezbiterium sklepienie w formie kolebki z lunetami – czyli półwalca z wycięciami pozwalającymi na wprowadzenie otworów okiennych powyżej wezgłowia sklepienia. Pomiędzy prezbiterium a nawą główną wprowadzono oddzielenie w postaci tak zwanej ściany tęczowej z otworem tęczowym, zwykle bogato zdobionej malarsko lub rzeźbiarsko celem podkreślenia jej ważności – w przypadku omawianego kościoła jest to dekoracja malarska.

W drugiej połowie XVIII wieku kościół został wyposażony w późnobarokowe ołtarze z drewna klonowego oraz zastąpiono ołtarz główny nowym, sprawiając że dekoracja kościoła była zrealizowana całościowo, według spójnej koncepcji. W ten sposób, poprzez przemyślaną reżyserię wnętrza wzrok wiernych przyciągany był przez znajdującą się w centrum słynącą z łask figurę Jezusa Ukrzyżowanego, przeniesioną ze wcześniejszej lokalizacji – bocznego ołtarza świętego Krzyża. Aby podkreślić znaczenie tej cudownej rzeźby, na szczycie elewacji frontowej kościoła świętego Franciszka i Bernarda namalowano jej wizerunek, dając przechodniom do zrozumienia już z zewnątrz, że w kościele znajduje się niezwykle istotna relikwia. Nazwisko architekta odpowiedzialnego za projekt niestety nie jest nam znane, lecz wiadomo, że pracami rekonstrukcyjnymi kierował wileński architekt Augustyn Kossakowski, współpracujący ze stolarzami takimi jak Giotto, Holtz i Valter, rzeźbiarzami – między innymi Fryzerem, a obrazy do ołtarzy namalował artysta Motiejus. Oprócz ołtarzy, wnętrze kościoła opatrzono amboną, konfesjonałami i stallami umieszczonymi w prezbiterium, gdzie zasiadał niewidoczny dla wiernych chór; a portale obramowano barokowo płynącymi kształtami. W czasie prac nad wnętrzami kościoła zmieniono także aranżację organów, stojących dotychczas w bocznej nawie. Słynny w owym czasie mistrz organowy Mikołaj Janson przeniósł je na wzniesienie w absydzie prezbiterium i poddał renowacji.

Niestety rok 1794 przyniósł ze sobą oblężenie Wilna przez rosyjskie wojska, w trakcie którego zewnętrze kościoła i klasztoru poważnie ucierpiało – w książce Garniewicza czytamy, że „w świątynię trafiło wiele pocisków armatnich (…) między innymi wtedy to runęła północna wieża.” Wydarzenia te poskutkowały gruntowną renowacją szczytu elewacji frontowej i przystających do niej wieżyczek. Niegdyś w blendach fasady znajdowały się malarskie wizerunki świętych, stanowiąc swoistą galerię czczonych przez zakonników świętych. Dziś blendy są w większości wypełnione białym tynkiem, a w centralnej, największej, znajduje się fresk Ukrzyżowanego Chrystusa stworzony przez Rusieckiego w wieku XIX.

W XIX wieku przed kościołem bernardynów została wzniesiona neogotycka dzwonnica, która swym kształtem ściśle nawiązywała do sąsiadującego kościółka świętej Anny. Obiekt ten został wzniesiony wedle projektu rosyjskiego architekta Nikołaja Czagina, mającego na swym koncie liczne projekty architektury sakralnej prawosławnej w Wilnie – w tym będącego tuż za rogiem Soboru Zaśnięcia Matki Bożej. Tak liczne realizacje architektury prawosławnej związane były z programem Michaiła Murawjowa, by ziemie te rusyfikować, wprowadzanym w życie między innymi przez Czagina, jako naczelnego architekta Wilna.

W roku 1864, po stłumieniu powstania styczniowego, tak jak w przypadku franciszkanów z kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny – tak również franciszkanie obserwanci ulegli kasacie z rozkazu Murawjowa. Zakonników przeniesiono do Mohylewa i Kretyngi, a klasztor zaadaptowano na koszary wojsk rosyjskich. Budynek kościoła spotkał mimo wszystko nie najgorszy los – pozostał on kościołem, jednak służył nowoutworzonej parafii zamiast bernardynom. Od roku 1919 do początku drugiej wojny światowej w budynku klasztoru znajdowała się siedziba Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego, korzystając z pomieszczeń jako pracowni i sal wykładowych. Kościołem opiekowali się w tym czasie zakonnicy.

Druga wojna światowa postawiła kościół świętego Franciszka i świętego Bernarda w centrum wydarzeń – tam bowiem powstał ruch oporu pod przywództwem Henryka Hlebowicza, kapelana podziemia niepodległościowego w Wilnie w latach 1939 – 1941. Ksiądz Hlebowicz został rozstrzelany przez białoruską policję w roku 1941, jego symboliczny grób znajduje się w Laskach pod Warszawą, a w roku 1999 został on beatyfikowany przez Jana Pawła II.

Końcem lat czterdziestych władze radzickie zamknęły kościół, rozgrabiając co cenniejsze obiekty stanowiące jego wyposażenie i skazując go na powolne niszczenie. Klasztor przekazano w ręce Instytutu Sztuki, po którym można byłoby się spodziewać poszanowania dla obiektów zabytkowych, a który niestety doprowadził budynek do fatalnego stanu. Remont kościoła zaczęto przeprowadzać dopiero w momencie gdy budynek już groził zawaleniem.

W roku 1990 podjęto decyzję o oddaniu budynku kościoła w ręce wiernych, którzy niezwłocznie przystąpili do remontu świątyni i klasztoru. W tym przypadku historia jest dużo bardziej optymistyczna, niż w ostatnio omawianym kościele. Jeszcze w książce Janusza Garniewicza z roku 1993 mogliśmy przeczytać posępnie brzmiąco słowa: „Remont wlecze się – a i tak jest to tylko remont murów (ostatnio również fasady). Jaki będzie los zniszczonego wnętrza, nie wiadomo.” Wiadomo, że w kościele po otwarciu z oryginalnego wyposażenia można było znaleźć jedynie szkielet głównego ołtarza i organów, ambonę i stalle.

Teraz sytuacja przedstawia się dużo lepiej. Spacerując starym miastem wchodzimy w uliczkę świętego Michała, by za lekkim zakrętem oniemieć z zachwytu – spomiędzy neogotyckiej dzwonnicy a kościoła świętej Anny wyłania się przepiękna fasada kościoła bernardynów. Jej otynkowany na pastelową czerwień szczyt tak mocno kontrastuje z nagą cegłą pozostałej zabudowy, że przyciąga moje oko w tym założeniu zawsze jako pierwszy. Lekkości tej formie nadają białe spływy wolutowe – czyli ułożone na brzegu szczytu ornamenty wykorzystujące element spirali – i delikatne białe gzymsy, rozbijające powierzchnię szczytu na drobniejsze elementy. Choć szczyt ten zaaranżowany jest na kilku różnych głębokościach powierzchni, całość jest dość statyczna, wypełniona spokojnym rytmem białych blend. Jedynie dwie z prawej strony najniższego pasa ukazują prześwity oryginalnych malowideł świętych, dając nam wyobrażenie, jak wspaniała musiała być cała kompozycja. W centrum znajduje się wspomniany wcześniej fresk Rusieckiego z ukrzyżowanym Chrystusem – krzyż znajduje się pod baldachimem z czerwonej draperii, zwieńczonej złotą koroną – całość mocno odcina się od czerwieni szczytu poprzez niebieskie tło.

Szczyt odcięty jest od reszty elewacji frontowej fryzem – czyli poziomym pasem o motywach dekoracyjnych – stworzonym w tym przypadku z kształtek ceglanych. Na osi elewacji znajduje się wielkie okno zwieńczone ostrym łukiem, wykończone białym tynkiem, stanowiąc wspaniałe przejście między otynkowanym szczytem a surową cegłą ścian. Okno to, to quadriforium – oznacza to, że zostało ono podzielone na cztery części poprzez trzy smukłe kolumienki, spięte w tym wypadku ostrymi łukami. Po bokach okna znajdują się symetrycznie położone ornamenty z kształtek ceglanych, tworzących surową, acz misterną ozdobę.

Po bokach elewacji dostawione są ośmioboczne wieżyczki o smukłej formie i dekoracyjnym wykończeniu. Górna ich część jest otynkowana i utrzymana w kolorystyce szczytu. Poniżej znajduje się na nich segment pokryty koronkowo ułożonymi kształtkami ceglanymi, odcięty na dole fryzem, kontynuującym fryz elewacji. Dalej, pod fryzem, na bokach wieżyczek wprowadzono bardzo smukłe blendy, o poziomach spiralnie spadających w dół, zgodnie z biegiem spiralnych schodów w ich wnętrzu. Górne, mniejsze blendy zwieńczone są łukiem, tak zwanym „oślim grzbietem” lub „łukiem siodłowym” – który wykreślany jest poprzez promienie dwóch różnych długości z czterech punktów. W większych blendach znajdują się niewielkie okienka, dodające budowli charakteru obronnego.

Wieżyczki te są w zasadzie pomniejszonym – choć nie dosłownym – powtórzeniem przepięknej starej dzwonnicy dostawionej do południowej ściany prezbiterium. Ta jest dziełem naprawdę niezwykłym, w którym korzystając jedynie z cegły i kształtek ceglanych udało się stworzyć dostojną, misterną budowlę.

Wnętrze kościoła jest zaskakująco jasne – wykończone na biało, z malarskimi akcentami. Nawa główna zamknięta jest sklepieniami krzyżowo-żebrowymi, o żebrach malowanych w czerwono-niebieskie pasy i polach sklepień uzupełnionych delikatnymi motywami przypominającymi wieńce. W nawach bocznych, prócz podobnych sklepień, znajdziemy także sieciowe, z bordowo-zielonkawą dekoracją, a także kryształowe z różowo-błękitnymi kwiatami i gwiazdami akcentującymi kompozycję. Sklepienia spływają na potężne ośmiościenne filary, którym lekkości nadają pionowe wałeczki rozrzeźbiające płaszczyznę boków.

Nad otworem tęczowym znajduje się fresk o dość mrocznej kolorystyce, choć żywych barwach, przedstawiający Ukrzyżowanie. Jednak najciekawszym elementem malarskim są freski na wnętrzu ścian zewnętrznych, odkryte w trakcie remontu w roku 1981 – pochodzą one jeszcze z początku XVI wieku i przedstawiają sceny związane z nauczaniem świętego Franciszka, stanowiąc wizualny środek dydaktyczny. Jednak sama tematyka nie jest tak wyjątkowa, jak sposób jej przedstawienia – malowidła pozostają bowiem w stylistyce gotyckiej, przy jednoczesnym zastosowaniu kompozycji renesansowej – a dodatkowo zajmują one ogromną powierzchnię.

Od roku 1998, przed XVIII-wiecznym głównym ołtarzem stoi stworzony przez Rimasa Sakalauskasa nowy ołtarz, a zespół pozostałych drewnianych ołtarzy jest w trakcie rekonstrukcji. Nad wejściem, na tak zwanym balkonie bernardynów z Zarzecza znajduje się prospekt organowy – część ta jest obecnie w trakcie renowacji.

W kościele bernardynów znajdziemy także piękny nagrobek Stanisława Radziwiłła z roku 1599, z przedstawieniem zmarłego w postaci rzeźby śpiącego w swobodnej pozycji rycerza oraz podobne przedstawienie Piotra Wiesiołowskiego z roku 1556.

Na koniec chciałabym jeszcze tylko wspomnieć, że kościół warto zobaczyć od tyłu. Od strony parku bernardyńskiego można bowiem w całości podziwiać gotycką dzwonnicę.

 

Bibliografia:

  • Garniewicz J., Świątynie wileńskie od czasów najdawniejszych do obecnych, Kędzierzyn Koźle 1993

Widok na kościół - po lewej XIX dzwonnica, z tyłu dzwonnica gotycka. Na pierwszym planie pomnik Mickiewicza.Szczyt z freskiem Rusieckiego. Quadriforium Wieżyczka południowa przy szczycie frontowym, widziana od tyłu. Gotycka dzwonnica Sklepienie kryształowe i fragment malowideł gotycko-renesansowych. Ściana tęczowaWidok na kolebkę z lunetami w prezbiterium, na pierwszym planie fragmenty drewnianych ołtarzy. Różnorodność sklepień Nagrobek Piotra Wiesiołowskiego.