Kościół św. Anny

Artykuł ten, muszę przyznać, sprawił mi trochę kłopotu – jak bowiem opowiedzieć o najznamienitszym zabytku Wilna nie powtarzając jedynie dotychczasowych opracowań? Myślę, że będzie to ostatecznie artykuł ciekawy, bo w związku ze sławą zabytku, pojawiło się kilka wersji wydarzeń – zarówno legendarnych, będących oczywistym wymysłem – jak i pretendujących do bycia faktami. Zatem zanim przejdę do faktów, chciałabym dziś zacząć od legendy – gdyż tak jak wiele innych słynnych budowli (w Polsce na przykład krakowski kościół Mariacki) – i ten kościół ma swoją fantastyczną historię powstania. A zatem, na portalu Poznaj Wilno czytamy:

Według jednej z legend wileńskich budowę kościoła św. Anny w Wilnie rozpoczął zdolny i sławny mistrz Wojciech z Mińska, który miał córkę Marię i zięcia Jana. Sam Wojciech założył fundamenty i zaczął wznosić ściany. Zięć zaś udał się za granicę i stał się uczniem sławnego mistrza krzyżackiego. Kiedy Jan wrócił do Wilna, zobaczył budowę Wojciecha, która już się sporo się posunęła do przodu.

Widział ciężkie ściany bez ozdób i gzymsów, nieproporcjonalne do całości drzwi łukowe. Nie umiał ukryć swojego zmieszania i na natarczywe zapytania teścia, czy jest zachwycony budowlą, odpowiedział, że zbudowałby kościół inaczej. To, co widział, było za ciężkie i wręcz przygniatało.

Osłupiały Wojciech oddał budowę w ręce zięcia, który pracę rozpoczął z młodzieńczym zapałem, urzeczywistniając swoje marzenia w cegle i kamieniu. Nie zburzył postawionych przez Wojciecha ścian, lecz na nich, jak na podstawie, zaczął wznosić łuki, wysmukłe, lekkie słupki i gzymsy, wreszcie ukończył budowę trzema ażurowymi wieżyczkami, które zdawały się ulatywać w niebo.

Kiedy zakończył budowę zaprosił żonę i Wojciecha aby ją obejrzeli. Zauroczony kościołem Wojciech zrozumiał, że mąż córki stworzył arcydzieło. Zazdrość i emocje okazały się silniejsze niż rozsądek. Oszalały z gniewu Wojciech zrzucił Jana z rusztowań. Młody mistrz skonał u stóp żony.

Tym tragicznym aktem kończy się legenda o powstaniu kościoła – jak wyglądają natomiast fakty związane z historią kościoła świętej Anny, już Wam mówię. W literaturze zwykle przeczytamy, że kościół ten powstał na przełomie XV i XVI wieku. I to jest ogólnie przyjęty fakt. Jednak szperając w odmętach książek historycznych przez przypadek wpadłam na sporo ciekawego materiału będącego napisanego w sposób właściwie naukowy, lecz pomimo licznych wymienionych źródeł, będącego fikcją! Mowa o publikacji „Kościół świętej Anny w Wilnie”, autorstwa doktora Władysława Zahorskiego, wydanej w roku 1905 oraz pochodzących z połowy XIX wieku „Pomniejszych powieści historycznych” Teodeora Narbutta, które przypuszczam, że były bazą dla książki Zahorskiego.

Nie chcę Was wprowadzać w błąd przytaczając wyssane z palca fakty, ale uważam, że pomysł Narbutta, będącego bądź co bądź historykiem, by sfabrykować fakty i źródła jest tak absurdalny, że aż nie mogę się powstrzymać, by Wam nie opowiedzieć jaki poziom szczegółowości osiągnął w tej historycznej bujdzie. Zatem to, co teraz tu opiszę, pochodzi z tych dwóch książek i traktujcie te informacje jako ciekawostkę oraz wymysł bardzo zaangażowanego w tworzenie narodowej mitologii umysłu Narbutta.

Tak więc czytamy, że w czasach, gdy Litwa pozostawała krajem pogańskim w miejscu gdzie teraz stoi kościół istniał święty gaj, gdzie czczono jedno z bóstw. Idąc w ślady Władysława Jagiełły wycinającego wileńskie bałwochwalcze lasy i stawiającego w ich miejsce kościoły, Anna – małżonka wielkiego księcia litewskiego Witolda – postanowiła wznieść chrześcijańską świątynię na cześć swojej patronki. Był to wiek XIV. Miała ona poprzez swojego męża zwrócić się do dość dobrze kojarzonego przez Polaków mistrza krzyżackiego, Konrada Jungingena, z prośbą o użyczenie talentu zakonnego budowniczego – Jana Puhrbacha i jego pomocnika Rethke. W „Pomniejszych pismach historycznych” Teodor Narbutt wspomina o piśmie dyplomatycznym z roku 1394, w którym opisana jest procesja Litwinów z wileńskiej katedry do kościoła świętej Anny, która miała być manifestacją przeciwko krzyżackiemu najazdowi pod pretekstem chrystianizacji. Kolejne źródło wspominające kościół świętej Anny to opis z krzyżackiego poselstwa z roku 1397, w postaci dziennika hrabiego Konrada Kyburga, wielkiego szpitalnika zakonu krzyżackiego. Czytamy w nim:

Zaledwieśmy kilka godzin odpoczynkowi poświęcili, trzeba było wstawać i udać się na Mszę świętą do kościoła świętej Anny. Wyszliśmy pieszo, bo kościół leży w obrębie murów zamkowych, między ogrodami prawdziwie pięknie urządzonemi. Ulica do niego prowadząca jest lipami wysadzana i mnóstwo drzew młodych na wybrzeżu rzecznym wyrasta. Ta nowa świątynia strzelistemi wieżyczkami rozkosznie buja między zielonością, ich kolor czerwony, a krzyże złociste. Ona niedawno wzniesiona, ale strojna i ozdobna, jak każdy pomysł niewieści. Miejsce tam niskie, jak całego zamku, rzeka mniejsza kręto oblewa i tuż za nią wysokie wzgórza.

W przekonaniu Zahorskiego kościół świętej Anny przetrwał w niezmienionej formie przez 500 lat i jeszcze z niejakim oburzeniem pisał iż:

…czuliśmy się w obowiązku za pomocą przytoczonych dokumentów sprostować nieopatrzny błąd Balińskiego, ponieważ błąd ten dał powód niektórym pisarzom do zaprzeczania starożytności, tak drogiej pamiątki, jaką jest kościółek świętej Anny, który stanął w Wilnie niemal jednocześnie z wprowadzeniem tu chrześcijaństwa.

Mowa oczywiście o błędzie sugerującym powstanie kościoła w okolicach przełomu XV i XVI wieku. Ale czy Wy to widzicie?! Wszystkie te źródła i postacie budowniczych są wymienione tylko u Narbutta i ewentualnie zagubionych, jak Zahorski, historyków amatorów – nikt wcześniej o nich nie słyszał. A Dziennik Kyburga? Falsyfikat! Wyobraźcie sobie jak daleko idącym fanatyzmem narodowościowym trzeba się charakteryzować żeby kreować alternatywną historię – tym razem zabytku – w formie praktycznie naukowego opracowania, dającego złudne wrażenie, że czytamy tekst poważny, celem wydłużenia dziejów wspaniałości ojczyzny.

Co ciekawe, nawet profesjonalistom bajkopisarstwo Narbutta przysporzyło problemów przy opisywaniu historii kościoła świętej Anny. Mam na myśli Juliusza Kłosa, polskiego historyka architektury, profesora Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Gdy po raz pierwszy wydał książkę „Wilno: przewodnik krajoznawczy”, w roku 1923, mogliśmy w niej przeczytać: Kościół świętej Anny, wzniesiony pierwotnie z drzewa w 1395 roku (…), co w oczywisty sposób nawiązuje do sfałszowanych źródeł. Natomiast gdy książkę tę wydano po raz kolejny w roku 1937, czytamy już co innego: Kościół świętej Anny, istniejący jako drewniany w drugiej połowie XV wieku, został w 1581 roku konsekrowany jako kościół murowany.

I od teraz przechodzimy wreszcie do rzeczy, czyli faktów – chciałoby się powiedzieć „faktycznych” – w kontekście dopiero co zakończonego fragmentu. Istnieją więc podejrzenia, że kościół mógł rzeczywiście istnieć w formie drewnianej w wieku XV. Początki świątyni są jednak dość mgliste i trudno z całą pewnością stwierdzić kto i kiedy ufundował świątynię. Datą zawsze pojawiającą się w literaturze jest rok 1502 i jest to najpóźniejsza z możliwych dat powstania kościoła. W związku z panowaniem w tym czasie króla Aleksandra Jagiellończyka, zwykle jemu przypisuje się fundację kościoła, choć w książce Janusza Garniewicza znajdziemy również teorię, że mógł być za nią odpowiedzialny jednak książę Zygmunt – późniejszy król Zygmunt I, który przebywał w tym czasie w Wilnie.

Nie jesteśmy pewni kto kościół ufundował i tak samo niestety nie możemy być pewni, który z architektów jest twórcą tego wileńskiego cudeńka. Jednym z najbardziej prawdopodobnych wśród typowanych architektów jest Michał Enkinger, pochodzący z Gdańska, twórca tamtejszego kościoła Mariackiego. Drugim możliwym kandydatem do tytułu autora  kościoła świętej Anny jest Benedykt Rejt – czeski budowniczy, pracujący między innymi nad zamkiem w Pradze.

Zatem póki co, mamy w miarę zarysowany początek powstania budowli, zanim jednak została ona konsekrowana w roku 1581, rok 1563 przyniósł ze sobą pożar, który strawił kościół. Dzięki funduszom arcybiskupa lwowskiego Solikowskiego i wileńskiego wojewody Radziwiłła, świątynia została odbudowana i wtedy też została fasadzie frontowej nadana charakterystyczna forma, którą możemy podziwiać do dziś. Kształt kościoła jest niezwykły – nie tylko ze względu na niezwykłą zawiłość i skrupulatność rozwiązań estetycznych, ale przede wszystkim dlatego, że ciężko budowlę tę porównać z czymkolwiek innym. W książce Juliusza Kłosa czytamy bardzo ciekawy wywód na temat tego skąd mogła się wziąć ta forma:

Jak stwierdził profesor Morelowski, kościół ten stanowi oryginalne związanie w nową całość francusko-flamandzkich pomysłów architektonicznych z doby najpóźniejszego gotyku, jaki rozwijał się jeszcze w XVI wieku w Belgii dzisiejszej, popierany gorąco przez wielkorządczynię Niderlandów Małgorzatę Austryjacko-Sabaudzką, spowinowaconą blisko z dworem ostatnich Jagiellonów.

Kościół zachwyca przepychem form, pomimo swego niewielkiego rozmiaru. Wykonany jest z czerwonej cegły, jego długość to 19 metrów, a szerokość 8,7 metra. Wysokość nawy to 12,7 metra. Jest to kościół jednonawowy, o bardzo jasnym wnętrzu doświetlonym ogromnymi oknami – ostrołukowymi triforiami – czyli podzielonymi na trzy części przez tak zwane laskowanie, czyli wąskie pionowe elementy, związane u góry łukami. Okna te są po cztery na każdej z bocznych ścian, na których poza gzymsem i przyporami nie znajdziemy żadnej dekoracji. Prezbiterium jest węższe i niższe od nawy głównej i oddzielone jest od niej ścianą tęczową. W roku 1613 do prezbiterium kościoła świętej Anny została dobudowana zakrystia i galeria łącząca kościół z klasztorem bernardynów. Przed nami więc najważniejsza część opisu – elewacja wejściowa. Zanim jednak szczegółowo ją opiszę, spróbuję Wam wytłumaczyć w jakim stylu kościół został stworzony.

Wiemy już, że historycy architektury widzą tu wpływ francusko-flamandzki, ale co to właściwie znaczy dla architektury tego czasu? Kościół świętej Anny, tak jak również wcześniej omawiane kościoły, stworzony jest w stylu gotyckim, jednak najpóźniejszej z jego odmian, dalekiej od surowości form pierwszych kościołów zakonnych, zwanej gotykiem płomienistym. Gotyk płomienisty to inaczej styl flamboyant i wykształcił się on we Francji, przodującej w fantazyjnym rozwoju form gotyckich. Nazwa tego stylu pochodzi od bogatych form detalu architektonicznego, przypominającego swoją rozedrganą formą płomienie. Wśród cech tego stylu możemy wymienić częste stosowanie ostrych łuków w odmianie oślego grzbietu, które licznie zastosowano w kościele świętej Anny. Co jest jednak niezwykłe to fakt, że styl flamboyant wykorzystywany był głównie w architekturze tworzonej z kamienia, tak więc ceglana wileńska świątynia jest bardzo wyjątkowa. Aby stworzyć to arcydzieło konieczne było wypracowanie ponad trzydziestu różnych form ceramicznych kształtek – bez nich osiągnięcie tak lekkiej, ulatującej ku niebu formy, byłoby niemożliwe.

Dół fasady jest raczej ciężki – wygląda jak dość wysoki cokół z pozbawionego dekoracji muru. W nim widzimy arkadę z trzema łukami prowadzącą do wnętrza świątyni. Powyżej natomiast nasz wzrok napotyka na eksplozję form. Z narożników wyrastają strzeliste wieżyczki, o lekkim kształcie wypracowanym poprzez zróżnicowanie głębi powierzchni. Środkowa część fasady składa się z okien przeplecionych laskowaniami i spinającym całość wielkim łukiem w ośli grzbiet. Przez całą fasadę biegną smukłe filary nadające rzeźbiarskiego efektu. Górna część fasady to głównie ośle łuki spinające filary, ażurowe szczyty wież narożnych i środkowej wyrastającej z jednego z ceglanych łuków. Całość wykończona jest misternymi pinaklami, czyli dekoracyjnymi elementami zakończonymi ostrosłupami, którego krawędzie są dekorowane czołgankami, czyli rzeźbiarską formą w kształcie zwiniętych listków, a góra zwieńczona jest kwiatonem, czyli dekoracją o formie kwiatu. Mało kto jest w stanie przejść obojętnie obok tak wspaniałego dzieła.

Jednak wielu po zobaczeniu tak efektownej bryły kościoła, oczekuje podobnego bogactwa form we wnętrzu i spotyka się z wielkim rozczarowaniem. Przede wszystkim warto wspomnieć, że wnętrze kościoła zostało zniszczone w pożarze i to co oglądamy teraz, pochodzi z odbudowy z lat 1902 -1904. Widzimy więc jedynie białe ściany i sklepienia wykończone żebrami z odkrytej cegły. Sklepienia są dość efektowne, gwiaździste, a z dekoracji znajdziemy tu tylko trzy barokowe ołtarze.

Na koniec chciałabym dla urozmaicenia powszechnych zachwytów przytoczyć znowu fragment napisany przez Juliusza Kłosa:

Nie można jednak powstrzymać się od pewnych uwag krytycznych. Otóż ta oryginalność jest już nieco sztuczna, przesadzona, licząca wyłącznie na efekt pierwszego olśnienia niezwykłością dekoracji, odbiegającej już nazbyt daleko od form w początku XVI wieku rozpowszechnionych. Fasada frontowa nie wiąże się organicznie z bocznemi, względnie spokojnemi i skromnemi, a sama w sobie – stanowi motyw szczytu gotyckiego, obsadzonego zbyt nisko, wprost na cokole. Koncepcja całości, pomyślanej najwidoczniej w kamieniu, zadaje gwałt materiałowi ceglanemu, nie uwzględniając przyrodzonych mu właściwości. Na ogół odnosi się wrażenie, że nieznany nam mistrz był raczej dekoratorem niezwykle zdolnym a jeszcze bardziej ambitnym, niż budowniczym; tak na przykład skarpy przy ścianach bocznych zaprojektował zbyt wątłe, tak że nie były one w stanie wytrzymać parcia sklepień; tem tłumaczy się kilkakrotne zawalenie się sklepień i wyparcie ściany prawej (południowej) kościoła dość znacznie z linii pionowej. Pomimo to wszystko jednak artysta cel swój osiągnął: dzieło jego budzi zachwyt powszechny, który Napoleon (według legendy) wyrazić miał słowami, iż chętnie przeniósłby ten uroczysty kościółek na własnych dłoniach do Paryża.

 

Bibliografia:

  • Garniewicz J., Świątynie wileńskie od czasów najdawniejszych do obecnych, Kędzierzyn Koźle 1993
  • Kłos J., Wilno. Przewodnik krajoznawczy, Vilnius 1923, 1937
  • Minkevicius J., Lietuvos architekturos istorija / I, Vilnius 1987
  • Narbutt T., Pomniejsze pisma historyczne szczególnie do historyi Litwy odnoszące się, Vilnius 1856
  • Zahorski W., Kościół św. Anny w Wilnie, Vilnius 1905
  • http://poznajwilno.pl/miasto/zabytki/kategoria-koscioly/kosciol-sw-anny/